Beata i Arkadiusz – miłość ze Szwajcarii z przystankiem w Roztoczu 💍✈️
Czasem miłość pojawia się w najmniej spodziewanym miejscu… na przykład w Szwajcarii, gdzie spotkali się Beata – dziewczyna znad morza – i Arkadiusz – chłopak z naszego Roztocza. I choć dzieliło ich ponad tysiąc kilometrów, to serca mieli już od początku bardzo blisko siebie. I wiecie co? Wcale się nie dziwimy, że to właśnie oni odnaleźli się wśród gór, sera i czekolady! 🍫🏔️
Z Arkiem znamy się nie od dziś – spotkaliśmy się już w 2017 roku na weselu jego brata Leszka i Dominiki. Najwyraźniej nie spisaliśmy się wtedy najgorzej, skoro kilka lat później to właśnie nas Beata i Arek wybrali, by towarzyszyć im z kamerą w jednym z najważniejszych dni ich życia. Dzięki Wam za zaufanie! ❤️
Dzień rozpoczęliśmy w dobrze znanym i zawsze uśmiechniętym Just Blush. O 10:00 wpadliśmy tam razem z Emilem (czyli niezawodnym Kudłaczem, naszym ulubionym fotografem), by uwiecznić przygotowania Beaty – make-up, fryzura i dużo śmiechu. Tam nigdy nie brakuje pozytywnej energii, więc zanim się obejrzeliśmy, już pakowaliśmy sprzęt i lecieliśmy do Hotelu Artis, gdzie szykowali się zarówno Beata, jak i Arkadiusz.
Atmosfera? Totalny luz, śmiech, zero stresu – tak to można zaczynać dzień ślubu! 🥰
Sakramentalne TAK w Starym Zamościu 💒
O godzinie 13:40 wyruszyliśmy do kościoła pw. Najświętszej Maryi Panny w Starym Zamościu. Ceremonia rozpoczęła się punktualnie o 15:00. Arek do świątyni wszedł ze swoim świadkiem oraz świadkową Beaty, a Beatę poprowadził do ołtarza jej tata – i był to naprawdę wzruszający moment. 💐
Piękna homilia, mocne i szczere słowa przysięgi, a po nich – gromkie brawa i radosne życzenia przed kościołem. Aż chciało się zatrzymać ten moment na dłużej.
Nie możemy nie wspomnieć o epickiej dekoracji, którą przygotowała Natalia z InLove – klimat, który stworzyła zarówno w kościele, jak i na sali, był prawdziwie bajkowy. To było coś więcej niż tylko ozdoby – to była magia zamknięta w kwiatach i detalach. ✨🌿
Piękna homilia, mocne i szczere słowa przysięgi, a po nich – gromkie brawa i radosne życzenia przed kościołem. Aż chciało się zatrzymać ten moment na dłużej.
Wesele z zespołem, który potrafi rozpętać WIXĘ 🎶🔥
Hotel Artis na Kryształowej zamienił się w miejsce szampańskiej zabawy. Za oprawę muzyczną odpowiadał zespół HAVANA, których po prostu uwielbiamy! Kiedy oni grają – dzieją się rzeczy niemożliwe. To nie była impreza. To była WIXA z wielkiej litery 😄💃🕺
A plener? Wcale nie w Roztoczu… 🇨🇭✈️
28 maja spotkaliśmy się ponownie – tym razem na sesji plenerowej. Ale nie byle gdzie! Polecieliśmy do Szwajcarii, by dopełnić ślubną opowieść Beaty i Arka pięknem tamtejszych krajobrazów.
Już na lotnisku SWISS wiedziałem, że to będzie przygoda – mój plecak ze sprzętem jakby „trochę” przekroczył standardy bagażu podręcznego… 😅 A potem była jeszcze historia z dronem Kudłacza, który chyba zakochał się w Szwajcarii tak bardzo, że nie chciał zejść z drzewa. Nasz dron, wierny Roztoczu, wrócił do domu – ale ten drugi chyba nadal podziwia Alpy z wysokości.
I wiecie co?
Beata i Arek to duet idealny. Pozytywnie zakręceni, pełni radości, ciepła i miłości. Pokonali kilometry, by być razem – i dzisiaj są przykładem na to, że jeśli się kocha, to nie ma granic. Dosłownie i w przenośni. 🧭❤️
Dziękujemy Wam za zaufanie, za każdą wspólnie spędzoną chwilę i za to, że mogliśmy towarzyszyć Wam w tym wyjątkowym czasie. Życzymy Wam wszystkiego najlepszego na wspólne lata – niech będą pełne podróży, uśmiechu i… dronów wracających z plenerów. 😂
Zapraszamy Was serdecznie do obejrzenia krótkiej zapowiedzi tego pięknego dnia 🎥👇