Forever and ever w stylu Tarantino — Kama & Maser | Sami Swoi

blank

 

Ten film od początku zapowiadał się inaczej.
Kama dała mi absolutnie wolną rękę -bez limitów, bez narzucania schematów, bez klasycznego „ma być tak jak zawsze”. Zarówno długość filmu, jak i styl były w pełni po mojej stronie. I dokładnie tak powstał film Kamy i Masera -jak jeden wielki teaser.

Nieliniowa narracja, trochę chaosu kontrolowanego, inspiracje kinem Tarantino i sporo własnego stylu, który przepracowywałem przez ostatnie 10 lat (tak, serio 😄). Bez chronologii, bez przewidywalności. Film, który trzyma wzrok do samego końca.

Przygotowania zaczęliśmy u Kamy w JUST BLUSH – miejscu, w którym pracuje i które współtworzy jako prawa ręka Justyny. To nie były klasyczne przygotowania Panny Młodej – przygotowywał się cały zespół JUST BLUSH. Była energia, śmiech, rozmowy i atmosfera, która od razu weszła w kadr. To właśnie tam – podobnie jak chwilę później w ZBIRZE -dopytywałem, jak oni się poznali. Bo od pierwszej minuty było widać, że pasują do siebie idealnie.

U Masera panował totalny luz. ZBIR, strzyżenie, fryzura i żarty, które same dopisywały się do scenariusza. Bez spiny, bez pozowania. Potem przenieśliśmy się do karczmy Sami Swoi, gdzie oboje – już wśród najbliższych przyjaciół i rodziny – szykowali się do ceremonii. Naturalnie, swobodnie, po swojemu.

Przez cały dzień był z nami Marek Ćwik – fotograf, mój przyjaciel i sąsiad, a operatorsko wspierał mnie Kamil „NIUNIO” Była też moja Gosia która robiła roleczki. Ekipa, która rozumie się bez słów.

Ceremonia odbyła się w Sami Swoi Las i była ślubem humanistycznym – pełnym treści, emocji i historii. Tata wprowadzał Kamę pod ołtarz, który stworzyła Natalia z INLOVE – piękna, naturalna dekoracja idealnie wpisana w leśną scenerię. Maser czekał pod ołtarzem, a tuż przed wejściem Pary Młodej ich przyjaciel JACOB opowiedział historię ich znajomości, wprowadzając wszystkich w ten moment jeszcze głębiej i bardziej osobiście.

Podczas ceremonii można było dowiedzieć się o Kamie i Maserku naprawdę sporo – JACOB mówił o nich tak, jak potrafią tylko najbliżsi. A oni? Złożyli sobie przysięgę, że będą się kochać forever and ever. Prosto. Prawdziwie. Ich.

 

Wejście na salę? Po włosku.
Motyw? Gwiezdne Wojny.

Tort? Godzina 21:00, z Densami na torcie.

A parkiet… parkiet to już inna historia.
Zabawę napędzał Hubercik – DJ AXEL, który jak zwykle zrobił kosmiczną robotę. Do tego sala pełna pozytywnych wariatów i mamy gotowy przepis: OGIEŃ na parkiecie od pierwszego do ostatniego numeru.

👉 Pełny film Kamy i Masera nie jest dostępny online – jeśli chcecie zobaczyć całość, trzeba umówić się bezpośrednio do Kamy i Maserka na prywatny seans 🎬😉

Na koniec jedno, bardzo ważne – dziękujemy Kamie za zaufanie i za to, że powierzyła nam stworzenie tej pamiątki. Takie projekty przypominają nam, dlaczego kochamy to, co robimy.

Kama & Maser -dzięki.
DELTAPIX 🤍