Anna & Daniel – czwartek, który zamienił się w totalny WIXOWY KOSMOS 🔥

 

blank

Są takie śluby, które od pierwszych minut czuć, że będą wyjątkowe. I dokładnie taki był dzień Ani i Daniela.

Czwartek, 15 sierpnia 2024. Niby środek tygodnia, nietypowy termin… ale zupełnie tego nie było czuć. My wjechaliśmy na Roztocze prosto po reportażu z Rzeszowa, więc klasyczny ślubny maraton w naszym stylu zmęczenie zostaje w aucie, a na planie wchodzi tylko energia i skupienie.

Przygotowania od początku miały świetny vibe. U Daniela w Suchowoli było na luzie, dużo śmiechu i taka swoboda, którą od razu czuć w kadrach. U Ani w Pniówku dokładnie to samo  bliscy, znajomi, dobra atmosfera i zero niepotrzebnego stresu. Makijaż od dziewczyn z Just Blush idealnie podkreślił jej urodę, naturalnie i z klasą, bez przesady. Wszystko po prostu grało.

Wykup? Niby tylko do archiwizacji… ale jak to zwykle bywa- działo się więcej, niż planowano 😄 Było sporo śmiechu, trochę emocji i ten niepowtarzalny klimat, którego nie da się ustawić ani powtórzyć.

O 14:00 błogosławieństwo, chwilę później klasyczne spotkanie i za moment już byliśmy w drodze do kościoła.

Ceremonia w Parafii Świętego Krzyża w Zamościu rozpoczęła się o 15:00 i miała w sobie wszystko, co powinna mieć. Było skupienie, była piękna oprawa muzyczna i były emocje, które budują prawdziwą historię. Szczególnym momentem było czytanie podczas mszy, które wykonała siostra Ani — bardzo osobiste i prawdziwe.

I jak to często bywa przy takich ślubach… wszystko minęło zaskakująco szybko. Zdjęcie grupowe pod kościołem, kilka uścisków i nagle już byliśmy w drodze na salę.

Przyjęcie w Szewskiej Pasji w Tyszowcach od początku miało swój charakter. Dekoracje od Flory Story stworzyły spójny, elegancki klimat, ale prawdziwa magia zaczęła się w momencie, kiedy DJ Q odpalił parkiet.

To był moment, w którym wszystko przyspieszyło.

Goście weszli na poziom, który najlepiej określić jednym zdaniem – WIXOWY KOSMOS. Parkiet był pełny praktycznie cały czas, a energia nie spadała ani na chwilę. Takie wesela robi się same  wystarczy być czujnym i łapać to, co dzieje się tu i teraz.

Co ciekawe, na parkiecie można było spotkać też znajome twarze z branży  ekipę K-Film. Na co dzień robią śluby tak jak my, ale tym razem mogli po prostu odpuścić kamery i bawić się na pełnej. A powód był najlepszy z możliwych – Pan Młody, Daniel, to rodzina, więc klimat był jeszcze bardziej swój 😄

Pierwszy taniec Ani i Daniela był dokładnie taki, jak lubimy najbardziej. Spokojny, pełen emocji i totalnie skupiony na nich. Wpatrzeni w siebie, jakby poza całym światem. To są te momenty, które później robią największą robotę w filmie.

Ogromną przyjemnością było też pracować tego dnia z Markiem Ćwikiem  świetnym fotografem, a prywatnie moim dobrym znajomym i od niedawna sąsiadem. Taka współpraca zawsze przekłada się na jeszcze lepszy efekt końcowy.

Całość zrealizowaliśmy w duecie z Kamilem jako drugim operatorem, dzięki czemu mogliśmy złapać jeszcze więcej emocji, detali i tej niesamowitej energii z parkietu.

Ten dzień miał w sobie coś wyjątkowego, dlatego klip powstał dokładnie taki, jaki powinien być  dynamiczny, emocjonalny i prawdziwy. Taki, który po prostu oddaje klimat tego, co wydarzyło się między Anią i Danielem oraz wokół nich.

Na koniec jedno Ania, Daniel, dzięki za zaufanie i za to, że mogliśmy być częścią Waszego dnia. Takie historie opowiada się z ogromną przyjemnością 🎬🔥